Lekcja II – Pokarm dla Twojej strony

Lekcja II – Pokarm dla Twojej strony

Każdy człowiek powinien mieć pod opieką drugą istotę żywą. Jeden ma chomika, drugi jest szczęśliwym rodzicem, a trzeci no-lifem, który dba tylko o stronę. Skąd taki wstęp? Ponieważ cała istota SEO sprowadza się do karmienia, wychowywania i wpajania poprawnych wzorców zachowania w trakcie pozycjonowania. Poniżej dowiesz się, dlaczego ponad połowa stron w sieci ma “przypiętego” bloga do głównego menu, jaka jest jego rola i dlaczego trafiasz w dychę, jeśli myślisz o Content SEO?

Dzisiaj nauczysz się:

⦁ Content SEO, czyli pozycjonowanie treścią
⦁ Budowanie bloga na stronie – aby nie przedobrzyć!
⦁ Jakie teksty dadzą Ci moc?
⦁ Autopublikacje, kilka słów o AiO

Content SEO, czyli pozycjonowanie treścią

Strona internetowa jest Twoim dzieckiem i tak samo jak malucha trzeba żywić, ubierać i uczyć podstaw dobrego wychowania, tak samo należy dbać o stronę. Już od pierwszych dni “życia” witryny w sieci, tuczymy ją o treść, co my potocznie nazywamy karmieniem. Pisząc wprost – im lepszej jakości jedzenie, tym zdrowsza strona, świetna kondycja i pewność w osiągnięciu najwyższych pozycji w wyszukiwarce internetowej.

Content to z angielskiego “treść”, czyli słowo pisane – tekst. Na bazie tekstów tworzymy fundament do dalszego pozycjonowania – linkowania. Od przeszło ośmiu lat widzimy tendencję zwyżkową i coraz więcej naszych Klientów oprócz strony czy sklepu, zamawia dodatek w postaci bloga do pozycjonowania wewnętrznego. W skrócie: tworzysz stronę, podpinasz do niej bloga, osadzasz na niej zgodne z SEO treści i systematycznie rozwijasz zaplecze o kolejne artykuły. Musisz przy tym pozostać inteligentnym, dbać o “flow”, unikalność Twoich wpisów. Jeśli będziesz na głupa zrzynał czyjeś prace – wyszukiwarka Google wynagrodzi Cię filtrem za double content (powielona treść), właściciel tekstu pierwotnego pozwie Cię do sądu, będziesz stratny o stronę lub kilka tysięcy złotych w plecy za naruszenie praw autorskich. Innymi słowy – nawet jeśli nie “czujesz” pisania, nigdy w kwestii Content SEO nie wolno Ci iść na łatwiznę. No, ale to przeczy inteligencji, więc przejdźmy dalej.

Do czego dążysz posiadając bloga?

Przyjmijmy, że jesteś właścicielem pasieki, produkujesz naturalne miody, masz świeży* sklep internetowy i chcesz popróbować nieco pozycjonowania. Oczywiście wszystko zoptymalizowałeś i skupiasz się na 5 frazach:

– miody naturalne,
– sklep z miodami,
– pasieka internetowa,
– sklep internetowy z miodami,
– miód naturalny.

Zaczynasz pisać pierwszy tekst na bloga, nieważne, czy go masz, czy jeszcze nie. Spłodziłeś 3600 zzs* tekstu, zamieściłeś poprawnie słowa kluczowe i głowisz się, jaki dasz tytuł wpisu, bo przecież nie powinien być ogólny, skoro masz w zamiarze publikację kolejnych, 40-50 artykułów do końca roku. I ja Ci już podpowiadam, bo łączysz teraz marketing z pozycjonowaniem.

Dla frazy: “miody naturalne” tytuł artykułu może brzmieć, np. tak: “Zima 2018: Jakie miody naturalne na przeziębienie? 5 najlepszych propozycji!”

Efekt: Po pierwsze, przyciągasz chwytliwym tytułem, a po drugie: zawierasz słowo kluczowe w niezmienionej formie, w tytule. Pamiętaj że pozycjonujesz WPIS na blogu, a nie samą stronę, na której owy blog jest zainstalowany.

Celujesz w jak najwyższą pozycję dla WPISU, bo Twój sklep nie wystrzeli w kosmos od razu. Elementem marketingu jest fakt, że ludzie wpisujący tego rodzaju tytuł (nawet w nieco zmienionej formie) do wyszukiwarki – znajdą go u Ciebie. Co dalej? Przeczytają go na blogu SKLEPOWYM, co skutkuje tym, iż tylko jeden klik dzieli go od przejścia do oferty i zakupu jednego z Twoich produktów. Proste, prawda? Logiczne.

Schemat wygląda tak: Sklep -> Blog -> Wpis na blogu -> Sklep.

Schemat pozycjonowania/efekt: Wpis na blogu -> Sklep -> Zakup/Wyjście.

Podaję kolejne propozycje tytułów, adekwatnie do słów kluczowych:

“Prowadzisz sklep z miodami? Poznaj swoich klientów!” – napisz artykuł, w którym opiszesz, jaką grupą ludzi są klienci korzystający z miodów. Nie podlizuj się, ale dodaj trochę marketingu. Może i miód jest słodki, ale samemu przesłodzić nie możesz!

“Czy Twoja pasieka internetowa jest bezpieczna? O SSL słów kilka” – choć trafi do Ciebie masa konkurentów, geolokalizacja wyszukiwarki i tak obdarzy Cię oblężeniem klientów. Oczywiście piszesz o certyfikacie SSL dodając, że to maksymalizacja bezpieczeństwa transakcji w Twoim sklepie.

“Jaki sklep internetowy z miodami wybrać?” – analogicznie jak wyżej.

“Miód naturalny: Jak nie dać się oszukać?” – analogicznie jak trochę wyżej.

Jakie teksty dadzą Ci moc? – zapomnij o preclach

Presell Pages, czyli popularne “precle” to teksty o bardzo podobnej długości (np: 1000, 1500 zss każdy), w których liczy się poprawne zamieszczenie słów kluczowych. Zazwyczaj nie posiadają żadnych śródtytułów, a ich formatowanie sprowadza się do umieszczenia zdjęcia wraz ze słowem kluczowym. Jeszcze do niedawna pozycjonerzy hurtowo zamawiali tego rodzaju teksty, ale wyszukiwarka Google potrafi je odróżnić od tekstów zapleczowych (bo tym w istocie precle są) i dzięki temu copywriterzy nastawieni na Content SEO mają przebicie, co przekłada się na wyniki pozycjonowanych stron. Dlaczego o nich wspominamy, choć piszemy o starannych tekstach blogowych? Po to, abyś przypadkiem nie wpadł na pomysł, aby zamówić tego rodzaju treści. Okej – zamów na potrzeby uzupełnienia katalogów branżowych, ale i do tego długa droga, bo linkowanie swojej strony czy bloga zaczniesz dopiero po kwartale od zapełnienia zaplecza (bloga) w teksty. Amen.

🙂

Teksty dadzą Ci moc. Wielką moc. Poprawnie sformatowany artykuł wymaga dwóch etapów: pierwszy – spłodzenie artykułu, drugi – formatowanie właściwe w narzędziu SEO. W przypadku WordPress mowa o Yoast SEO lub All In One SEO Pack. Napisanie tekstu to około 60 minut klepania w klawiaturę, zaś jego formatowanie narzędziami zajmuje od 10 do 30 minut. Przygotuj się na zainwestowanie 5-6 godzin miesięcznie na utrzymanie bloga.
Tuż po opublikowaniu Twojego artykułu nie myśl o jego podlinkowaniu (np: Twój kolega ma bloga i chce tam Ciebie zareklamować) w serwisach zewnętrznych. Na to przyjdzie czas. Skup się na takim tworzeniu treści, aby artykuły się ze sobą łączyły – nawet w stopniu minimalnym. Prawdziwą moc odczujesz po czasie, gdy mając serię 20 artykułów wszystkie będą ze sobą powiązane linkami wewnętrznymi. To nic innego jak odnośniki do starszych/nowszych treści. Ja w tym artykule zapraszam Cię tutaj – pierwszej lekcji z serii naszej grupy. To nic innego jak linkowanie wewnętrzne i jeżeli robot wyszukiwarki wejdzie na jakikolwiek nasz wpis – po chwili znajdzie link do innego i tam przejdzie. I tak dalej, i tak dalej. To klucz do skutecznego pozycjonowania, bo torujemy botom drogę, inteligentnie nimi sterujemy, mapujemy. One to kochają 

Ile tekstów miesięcznie potrzebujesz?

Wracamy do naszego sklepu z miodami. Pozycjonujemy go na 5 różnych fraz, więc wypadałoby wrzucać 5 artykułów miesięcznie. Oczywiście nie musimy się trzymać sztywno tej zasady – im mniej planowania, tym lepiej dla nas. Regularność i systematyczność jest ważna, ale pisanie tekstów po 5000 zzs każdy na pewno nie jest naturalne ani dla nas, ani dla robotów wyszukiwarki, dlatego w Content SEO liczy się “flow”. Pisz, aż wyczerpiesz temat do końca i jeśli z braku laku lub pieniędzy musisz czasem wrzucić zajawkę na 1500 znaków – nic złego się nie dzieje. Czasami to nawet bardziej pobudzi wzrost Twojej pozycji.

AiO ™ 

AiO, czyli nasz autorski system pozycjonowania to połączenie w całość 3 fundamentów każdej strony internetowej: (1) maszyny, która go utrzymuje (serwer) -> (2) perfekcyjnej optymalizacji -> (3) pozycjonowania Content SEO.

Każdy z Was, nawet Ty możesz mieć własne AiO pod jednym warunkiem – wykluczamy hostingi w chmurze, nie lenimy się przy optymalizacji KAŻDEJ sekcji strony i dbamy o SYSTEMATYCZNOŚĆ publikowania wpisu na blogu. W ten sposób możemy rzetelnie wycenić czas (lub pieniądz) potrzebny na rok skutecznego pozycjonowania. No to zaczynamy!

Serwer masz, stronę zoptymalizowałeś, bloga postawiłeś. Napisałeś też pierwszy artykuł i sformatowałeś go w Yoast SEO. Zainwestowałeś 2 godziny czasu lub wydałeś na ten cel od 75 do 100 złotych. Zaczynasz od ZERA.

Aby pozycjonowanie miało ręce i nogi, publikujesz na początek jeden artykuł tygodniowo, w którym zawierasz 3 frazy i ustalasz jedno słowo kluczowe. 4 artykuły miesięcznie to 8 godzin pracy lub wydatek rzędu 300 – 400 złotych brutto. I tak przez kolejne 2 miesiące. Suma = potrzebujesz 12 artykułów. W jeden weekend bez problemu je napiszesz i sformatujesz.

Stopniowo zwiększasz liczbę publikacji, aż dojdziesz do poziomu 2 artykułów/tygodniowo w 10 miesiącu content SEO. Widełki prezentują się następująco:

Styczeń 2019 – 4 artykuły | 4
Luty 2019 – 4 artykuły | 8
Marzec 2019 – 4 artykuły | 12
Kwiecień 2019 – 5 artykułów | 17
Maj 2019 – 5 artykułów | 22
Czerwiec 2019 – 5 artykułów | 27
Lipiec 2019 – 6 artykułów | 33
Sierpień 2019 – 6 artykułów | 39
Wrzesień 2019 – 6 artykułów | 45
Październik 2019 – 7 artykułów | 52
Listopad 2019 – 8 artykułów | 60
Grudzień 2019 – 8 artykułów | 68

W przeliczeniu na czas: 136 godzin roboczych
W przeliczeniu na pieniądze: Od 5100,00 do 5800,00 złotych brutto

Największego kopniaka Twoja strona otrzyma w pierwszym kwartale, a po publikacji 20-go artykułu będziesz całkiem wysoko. Wówczas zaczniesz również linkowanie zewnętrzne, czyli promowanie artykułów pod postacią linków sponsorowanych na zewnętrznych blogach, stronach, katalogach. W połowie roku zaczniesz pozyskiwać backlinki, a mając 50 perfekcyjnie sformatowanych tekstów, z chwytliwymi tytułami, multum z nich będzie w TOP10, TOP5, na pierwszym miejscu również. W ten sposób osiągasz 3 założenia: Podnosisz stronę główną, zyskujesz potężny ruch na stronę + zwiększa Ci się liczba subskrybentów, bo ludzie lubią czytać ciekawe blogi i chętnie do nich wracają. Parafrazując Marka Kondrata w reklamie ING – “Na świecie jest 7 miliardów ludzi. Pomyśl, że wszyscy czytają Twój blog ;-)”

Zbieramy wiedzę do kupy

Stronę należy karmić, ma ona rosnąć w kolejne kilobajty wagi i w coraz wyższe pozycje, w wyszukiwarce internetowej. Nie jest to skomplikowana praca, ale dedykowana inteligentnym, z marketingowym zacięciem ludziom. Nie musisz wydawać tysiąca miesięcznie na “pozycjonowanie”, bo samemu osiągniesz dużo lepsze efekty – tym bardziej teraz, wiedząc o co w tym wszystkim chodzi. Dam Ci jeszcze jedną radę – pisz artykuły seriami, zwłaszcza, jeśli czujesz danego dnia “pisanie”. Przygotuj 10-15 artykułów, sformatuj je w panelu i ustaw autopublikowanie na 2 miesiące do przodu. Wtedy na własnej skórze, oglądając kolejne skoki Twojej strony oraz wpisów w wyszukiwarce przekonasz się, że może warto, niezależnie od wieku pokochać naukę na nowo, zwłaszcza wtedy, gdy ma ona przełożenie na Twój portfel. Powodzenia!

*świeży – domena, która jest w sieci nie dłużej, niż 6 miesięcy.
*zzs – znaki ze spacjami.

Dodaj komentarz

Close Menu
×
×

Koszyk